Robot Photon – recenzja

Wpis oryginalnie pojawił się na moim blogu technicznym: https://ynleborg.github.io/2017-09-25-robot-photon-recenzja/

Na samym wstępie chciałbym zaznaczyć, że opisuję moje pierwsze wrażenia po kilku dniach obcowania z robotem do nauki programowania Photon. Robota kupiłem za pośrednictwem serwisu Kickstarter, w formie wsparcia dla projektu w lipcu 2016. Robot miał być wysyłany w styczniu 2017, niestety prace opóźniły się i otrzymałem go dopiero we wrześniu.

Pierwsze wrażenie jakie zrobiła na mnie zabawka było bardzo pozytywne. Świetnie zaprojektowane opakowanie daje dużą satysfakcję z “unboxingu”. Sama konstrukcja sprawia wrażenie solidnej i dobrze spasowanej, nie mniej jednak nie jest to zabawka “pancerna”. Nie odważyłbym się przeprowadzić crash testu, ale mam wrażenie, że robot mógłby bardzo źle znieść upadek z wysokości jednego metra na płytki. Ciekawym dodatkiem są naklejki, za pomocą których można personalizować zabawkę, co widać na załączonym obrazku.

 

Po zapoznaniu się z konstrukcją urządzenia przeszliśmy do aplikacji Photon Robot. Parowanie z robotem i założenie konto przebiegło bez przeszkód i przeszliśmy do pierwszego rozdziału samouczka. Jednak obsługując aplikację czułem się jakoś tak nieswojo. Najpierw sprawdziłem czy tablet ma włączone dźwięki, potem w aplikacji szukałem jakiejś konfiguracji – bezskutecznie. Następnie uruchomiłem jakąś grę, żeby sprawdzić czy na tablecie w ogóle działa głośnik! Po jakimś czasie uświadomiłem sobie w czym rzecz – aplikacja Photon Robot (jak zresztą wszystkie pozostałe) w ogóle nie jest udźwiękowiona! I o ile brak dźwięków w interfejsie jest co najmniej dziwny, ponieważ lata obcowania z aplikacjami mobilnymi przyzwyczaiły nas tego feedbacku w postaci dźwięku klikania. O tyle brak udźwiękowienia samouczka już stanowi realny problem. Jasiek (lat 4) bez problemu poradził sobie z większością zadań, niestety musiałem cały czas przez ramię czytać mu polecenia. Na pewno czytane polecenia dałyby mu dużo więcej satysfakcji z obcowania z zabawką.

Od razu zaznaczam, że oceniam produkt taki, jaki otrzymałem z Kickstarter’a. Mam świadomość, że aplikacje są w stanie “Early Edition” i chętnie zrewiduję swoją opinię, jak tylko pojawi się wersja finalna. Przygotowałem sobie długą listę uwag, którą chętnie podzielę się z twórcami i będę uważnie śledził rozwój projektu. Tutaj chciałbym zwrócić uwagę jeszcze na dwa elementy, które zaważyły na mojej ocenie robota.

Po około godzinie mieliśmy samouczek za sobą. Wszystkie lekcje oparte są na tej samej mechanice – trzeba doprowadzić robota do cukierka, wykorzystując możliwość przemieszczania się we wszystkich kierunkach, zmiany koloru i wydawania dźwięków. Szkoda tylko, że sensory odległości i dotyku są tylko wspomniane w dwóch ostatnich lekcjach, natomiast na temat pozostałych nie ma słowa. Sprawia to takie wrażenie, jakby samouczek nie jest dokończony. Być może to kolejny element, który będzie poprawiony w wersji finalnej. Rozsądne jest to, że dostęp do sposobów programowania robota (trzy różne “języki programowania”) jest odblokowywany wraz z postępami w samouczku. Jednak już sklep, w którym kupujemy dźwięki i kolory za monety zdobyte podczas rozwiązywania lekcji, uważam za niepotrzebny. Ukończenie samouczka daje dostęp do trzech “sandboxów”, po jednym dla każdego języka programowania i to z zasadzie tyle. Tutaj nastąpiło prawdziwe rozczarowania. Spodziewałem się, że autorzy przygotowali szereg scenariuszy w postaci zadań do rozwiązania. Natomiast aplikacja nic takiego nie oferuje! Ktoś mógłby w tym momencie powiedzieć, że to tylko od inwencji i pomysłowości dzieci zależy, co dalej zrobią z robotem, ale jak się z takim podejściem nie mogę zgodzić. Przecież jeśli chcemy uczyć dzieci programowania, to nie możemy im wręczyć komputera i powiedzieć: “Uczcie się i piszcie programy”. Proces uczenia polega na stawianiu przed uczniem wyzwań. I jeśli nie jest intencją autorów aplikacji przygotowanie takich zadań, to ja chętnie bym mógł to zrobić, ale nie mam do tego narzędzi. Nie ma żadnego edytora, w którym mógłbym przygotować planszę z cukierkiem i przeszkodami tak, aby dzieci mogły napisać program, który ją rozwiązuje. Ba, nie ma nawet możliwości zapisywania programów, więc za każdym uruchomieniem aplikacji startujemy od zera. Są co prawda dwie inne aplikacje, czyli Photon Coding oraz Photon Edu, jednak ich stan wskazuje na wczesną wersję apha. Pierwsza w nich daje dostęp do trzech sandboxów, trochę bardziej rozbudowanych niż w Photon Robot (są dostępne wszystkie czujniki), jednak także bez możliwości zapisywania programów czy definiowania zadań. Być może Photon EDU będzie dawać taką możliwość, ponieważ po uruchomieniu mamy tam cały panel z lekcjami, niestety na razie jest tam pusto. Być może twórcy chcą wokół tej aplikacji zbudować funkcjonalność, której tak bardzo mi brakuje.

Na koniec coś, co zauważyłem ostatnio i bardziej chyba zasmuciło mnie to niż rozczarowało. Otóż po wyłączeniu tabletu robot “umiera”. Miga smutno czułkami i nie reaguje na bodźce a w szczególności nie wykonuje żadnego programu. Nie wiem, czy zabawka wyposażona jest w jakąś wewnętrzną pamięć, w której rezydowałby ostatnio wykonywany program, ale wszystko wskazuje na to że nie. Wyobrażałem sobie, że robota będzie można “uczyć” fajnych zachowań. Na przykład można napisać prosty program, który spowoduje że robot zaśpiewa piosenkę jak włączy się światło i zaszczeka, jak poklepiemy go po głowie. Gdyby program rezydował w pamięci, to byłby to przesympatyczny atut robota, który mógłby tak witać się z dziećmi codziennie rano. Natomiast w aktualnej sytuacji, żeby to osiągnąć, trzeba uruchomić tablet (który jest prawdopodobnie rozładowany, bo aplikacja jest niesamowicie zasobożerna i rozładowuje go w godzinę), połączyć się z robotem (mimo że mam jeden tablet i jednego robota, to każdorazowo muszę go parować przechodząc przez szereg irytujących ekranów) i napisać program na nowo w sandboxie, bo przecież nie ma możliwości zapisania go nawet na tablecie…

Podsumowując, z bólem serca, pomimo całej sympatii do pomysłodawców i twórców projektu, nie mogę polecić tej zabawki dzieciom, które chcą nauczyć się programować. Tym bardziej, że nie jest to mała inwestycja. Mnie robot kosztował 169 dolarów, co po kursie z lipca zeszłego roku dało 716zł. Gorąco dopinguję twórcom i życzę, żeby udało im się wprowadzić produkt na rynek i mam tylko nadzieję, że zanim to zrobią doprowadzą aplikacje do finalnych wersji, które nie tylko nauczą dzieci programowania ale dadzą im wiele godzin kreatywnej zabawy.

This entry was posted in Gry.

2 Responses to Robot Photon – recenzja

  1. Monika says:

    Czy od tego wpisu coś się zmieniło w aplikacji? zastanawiam się nad kupnem robota dla 6-latka i trochę mnie ten wpis zniechęcił

  2. Marek says:

    Ciekawa recenzja, też się zastanawiam nad kupnem, ale właśnie aktualny stan „bety” trochę zniechęca. Brak aktualnych opinii również.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *